Żyję w kraju, który każdego dnia mnie przeraża. To jest w ogóle życie? Egzystencja bardziej. Wszyscy ciężko pracujemy, a w dniu wypłaty należałoby się gremialnie rozpłakać. Albo spakować walizki i wyjechać, byle dalej. Przeraża mnie biurokracja, kolejne beznadziejne rządy, piłkarska reprezentacja, dziurawe drogi i wiele innych powodów, które ciągle przekonują mnie, że żyjemy w państwie z naropiałym syfem (dieslem) na twarzy. Jak to możliwe, że moi koledzy przedsiębiorcy, przy nawale pracy, setkach zleceń, ciągle muszą narzekać, że im nie styka? Uczciwie pracują, nie narzekają na brak zajęć, nie dosypiają, a efekt tej pracy jest porównywalny do tego, co spuszczamy rurami kanalizacyjnymi każdego dnia. Dlaczego tutaj jeszcze jesteśmy? Bo kochamy Polskę; za ludzi, za ten piękny język, za historię i za to, że pozwala żyć nadzieją, że kiedyś będzie tutaj lepiej.
P.S. Może ktoś mi odpowie, czy przez całe życie da się być idealistą?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz